17 czerwca 2020

Sztuka wojny i sztuki walki – Piotr Plebaniak

„Od broni ważniejsza jest gotowość do jej użycia” – to jedno z kilku najważniejszych myśli, jakie powinny towarzyszyć adeptom sztuk walki. Można ją zastosować do obserwacji dowolnego konfliktu – od wojen do walki wręcz. Jest tak dlatego, że wojny toczą ludzie, a ludzie podlegają takim samym zasadom, jak zwierzęta: stroszą się, pozują siłę, udają słabość, zastraszają i poddają się zastraszeniu. Wojna to starcie dwóch ludzkich woli – tak głosi autor starożytnego traktatu mistrz Sun i tak pisze Clausewitz, autor XIX-wiecznego europejskiego traktatu o naturze wojny.
Sztuka wojenna to nic innego jak dział psychologii. Eksperymentując z rozmaitymi szkołami i stylami walki wręcz – od zajęć judo do karate jissen, uważnie słuchałem trenerów. Wiedzę zdobytą na treningach zestawiałem do przebiegu filmowych scen, do widzianych na własne oczy szarpanin i bójek. Okazało się, że pewne prawidłowości działają w każdej walce, każdym konflikcie.
„Naucz się walczyć w parterze i sprowadź przeciwnika na dół, gdzie on straci orientację, a ty będziesz wiedział, co robić”, uczył jeden z trenerów. Oglądając w dzieciństwie western, którego tytułu nie potrafię nazwać, odebrałem inną naukę, która wręcz mną wstrząsnęła: nie każdy, kto wymachuje pięściami i grozi, gotów jest faktycznie walczyć.
Bohater tego filmu po zastrzeleniu trzech opryszków, którzy stanęli mu na drodze, tak wyjaśnił kolejność strzelania do nich: „Ten po lewej bał się i nawet nie wyciągnął rewolweru. Ten po prawej, nie chciał strzelaniny, ale bał się odezwać. Tylko ten w środku był gotowy zabić”.
Walka to psychologia. Wyrobiona latami praktyki zdolność czytania przeciwnika pozwoli wygrywać konflikty zanim dojdzie do starcia. Pozwoli sprawić, że starcie – praktycznie zawsze ryzykowne – stanie się niepotrzebne.

Traktat Sztuka wojny

Te opisane powyżej i dziesiątki innych prawidłowości stanowią treść dzieła o naturze walki i konfliktu, który powstawał w mojej głowie przez wiele, wiele lat. Udało mi się uprosić znane osoby, takie jak Naval, płk Andrzej „Wodzu” Kruczyński, profesor Jerzy Bralczyk, dr Tomasz Witkowski i wielu wielu innych. Każdy z nich przedstawił swoją wizję konfliktu i walki. Dostali ode mnie jedna wytyczną: „proszę operować na przykładach”.
W rezultacie powstało fascynujące źródło inspiracji. Jedną z nich jest historyjka opowiedziana przez Jarosława Duczmalewskiego (System Czerwonego Feniksa) stał się moją ulubioną opowiastką, którą dawałem za wzór innym współautorom. Uparta pani nie chciała opuścić lobby hotelu, którym zatrzymali się buddyjscy mnisi. Koniecznie chciała z nimi rozmawiać. Awantura i siłowe usunięcie nie wchodziło w grę – spokój gości hotelu był ważniejszy. Potrzeba było głowy mistrza, czyli kogoś, kto potrafi sprawić, że przeciwnik robi to, co się mu każe, kto zamiast konfrontować się z wolą przeciwnika, pokieruje tą wolę tak, jak trzeba. „Mnisi poszli właśnie zwiedzać Starówkę – tam ich pani znajdzie” – te słowa sprawiły, że nieproszony intruz z własnej woli zrobił to, do czego nie dało się go wcześniej ani przekonać, ani zmusić.

Do czego powinny służyć umiejętności adepta sztuki walki?

Ten, kto zbudował w sobie pewność siebie, nie musi tego nikomu udowadniać. Jest świadomy swojej siły i to mu wystarcza. Tą prawidłowość da się przełożyć na potwierdzanie swojego statusu społecznego: ostentacyjne chwalenie się luksusowym samochodem czy innymi przedmiotami jest zwykle oznaką braku klasy. Oznaką pewności siebie mistrza jest to, że nie używa swoich umiejętności do narzucenia innym swojej woli albo demonstrowania swojego statusu osoby silnej. To nic innego jak
pozowanie i stroszenie się. U mistrza służy samoobronie, bo zniechęca do ataku. Nie służy podniesieniu ego.
Ale najważniejszą kwestią jest zdolność do obrony samego siebie, najbliższych, a czasem nieznanych sobie ofiar agresji. „Społeczeństwo uzbrojone to społeczeństwo grzeczne” (ang. An armed society is a polite society) – tak pisze amerykański pisarz
Robert Heinlein. Dla mnie fraza ta znaczy po prostu, że im więcej ludzi potrafi się bronić, tym skuteczniej przejawy negatywnych cech ludzkiej natury są usuwane z życia publicznego.
Trening sztuk walki jest tworzeniem broni. Ale trening sztuk walki, co jest absolutnie kluczowe, jest przede wszystkim kształceniem psychicznej zdolności do obrony. Tą zdolność da się w człowieku zobaczyć, wyczuć szóstym zmysłem. Kształcona przez lata treningu i przemyśleń jest esencją umiejętności mistrza walki.

Przewodnik po konfliktach

Ale książka Sun Zi i jego Sztuka wojny. Filozofia i praktyka oddziaływania na bieg zdarzeń jest zbiorem inspiracji i przemyśleń. Ale zawiera też nowe tłumaczenie traktatu Sztuka wojny – to efekt pasji i długoletniej pracy nad poznaniem wschodniego sposobu myślenia. Ten sposób myślenia, cała filozofia i praktyka wpływania na świat i ludzi, którzy go zamieszkują, jest też kolebką wschodnich sztuk walki, które nas wszystkich fascynują i inspirują do pracy nad sobą, nauki samodyscypliny… do
budowania pewności siebie. Ta praca samodoskonalenia trwa całe życie – i tak ma być.
Nie jest celem życia, jest sposobem życia.

                                                                                                             Piotr Plebaniak 

Polska Federacja Dalekowschodnich Sztuk i Sportów Walki objęła tę pozycję książkową swoim patronatem medialnym.
Osoby zainteresowanem zakupem książki odsyłamy na stronę:

https://sztukawojny.chiny.pl/materialy-promocyjne#zakup
Autor: Jaroslaw Duczmalewski jduczmalewski@gmail.com o 20:45

Jarosław Duczmalewski